Biuro Prokuratora Generalnego Miasta Meksyk oskarżone o „odzyskiwanie” mienia w Romie przemocą

MIASTO MEKSYK ( Proces ) – O godzinie czwartej rano we wtorek 26 sierpnia 2025 r. Biuro Prokuratora Generalnego Miasta Meksyk eksmitowało bez wcześniejszego powiadomienia 22 rodziny z budynku położonego przy Tonalá 125 w dzielnicy Roma Norte w Mieście Meksyk.
„Słyszeliśmy huki, nie wiedzieliśmy, co się dzieje, ale zaczęli wyważać wszystkie kraty w budynku, te na korytarzach i w mieszkaniach. Wyważyli nawet wszystkie drzwi, a niektórzy pod groźbą broni kazali nam się wynosić. Byłem jednym z nich” – powiedział w rozmowie z „Proceso” jeden z sąsiadów, którego eksmitowano bez dalszych wyjaśnień ani procesu.
Polityka ta, opracowana przez Biuro Prokuratora Generalnego Miasta Meksyk, mająca na celu „odzyskanie” kontroli nad budynkami w centralnych częściach stolicy Meksyku za pomocą przemocy, cieszy się poparciem obecnej szefowej rządu, Clary Brugady, mimo że od dziesięcioleci jest krytykowana za jej arbitralność i skutki, jakie niesie za sobą wydalanie mieszkańców z tych przestrzeni.
Jak ogłoszono na konferencji prasowej 29 lipca, Brugada przyjął propozycje przedstawione przez Prokuraturę Generalną Miasta Meksyk, które miałyby klasyfikować wszystkie spory mieszkaniowe, nawet te długotrwałe, jak ta sprawa, jako eksmisje, aby wymusić eksmisję zorganizowanej przestępczości. Zgodnie z tym podejściem mieszkańcy są teraz oskarżani o przestępstwo, którego nie popełnili.

„Ci, którzy chcą przejąć to miejsce, są Żydami, ale nie udało im się zalegalizować ich domniemanego prawa własności do budynku, więc korzystają z usług pośrednika i agencji nieruchomości, która nie istnieje. Ci ludzie byli bardzo nieuczciwi, znaleźli tysiące sposobów, żeby dostać się do tego miejsca, a teraz jesteśmy oskarżani o eksmisję; ale prawda jest taka, że ci ludzie nigdy tu nie mieszkali. Mieszkam w tym budynku od 39 lat i większość z nas to kobiety. Chcę, żebyś mi powiedział, jak moja 92-letnia babcia mogła dopuścić się eksmisji po 60 latach mieszkania tutaj!” – zauważył sąsiad.
To, co rozpoczęło się w 2016 r. wewnętrzną zmianą w ówczesnym Biurze Prokuratora Generalnego podczas rządów Miguela Ángela Mancery w stolicy, która skupiła wszystkie akta dotyczące wywłaszczenia stolicy w jednym biurze w Bunkrze, wprowadzając nową formę „pozasądowej eksmisji” bez sądowej lub zewnętrznej kontroli procesu (co zostało udokumentowane przez to medium ), jest obecnie prowadzone przez wyspecjalizowaną Prokuraturę, która dołącza do „Specjalistycznej jednostki operacyjnej przeciwko wywłaszczeniom”, gdzie spotykają się liczne organy, które przyjęły kwestionowany mechanizm.
Ukoronowaniem tego procesu była zapowiedź z lipca ubiegłego roku, w której nie podjęto propozycji reformy Kodeksu karnego, mającej na celu uwzględnienie „przestępstwa równoważnego z pozbawieniem mienia” oraz „ułatwienie aresztowania na gorącym uczynku” osób oskarżonych o to przestępstwo.

Konkretyzuje to coś, co Prokuratura ogłosiła w swoich programach ścigania karnego od 2023 r., a co ma na celu uzyskanie możliwości oskarżenia każdej osoby obecnej na miejscu popełnienia przestępstwa pozbawienia mienia w chwili interwencji organu, tak jakby popełniła je „na gorącym uczynku” – czyli tak, jakby osoba ta została przyłapana na wtargnięciu.
Historia Tonalá 125Jedynym dokumentem, jaki sąsiadom pokazała policja śledcza i Sekretariat Bezpieczeństwa Obywatelskiego, którzy przeszukali posesję, był nakaz aresztowania sąsiada za rzekome „wymuszenie” na stacji benzynowej w stanie Meksyk.
Zarówno ta sprawa, jak i skarga złożona do Prokuratury ds. Wywłaszczenia, zostały złożone w kwietniu bieżącego roku i natychmiast spotkały się z zainteresowaniem władz, które w ciągu czterech miesięcy podjęły decyzję o „zabezpieczeniu” nieruchomości wczesnym rankiem i aresztowaniu sąsiada.
Został przewieziony do więzienia Chiconautla w stanie Meksyk. Jego aresztowanie było dramatycznym momentem, dokonanym przez funkcjonariuszy policji śledczej w ubraniach cywilnych, którzy załadowali go do brązowego vana bez tablic rejestracyjnych. A potem go zabrali.

Fałszywe oskarżenia o przestępstwa inne niż wywłaszczenie stosowano w celu przejęcia kontroli nad zamieszkałymi, dziedziczonymi bez testamentu lub będącymi przedmiotem sporu budynkami i zmuszenia ich do zmiany właściciela, jak w udokumentowanym przypadku rodziny Lozada .
Kwietniowe zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez Tonalę wpłynęły zaledwie kilka miesięcy po pierwszym policyjnym nalocie na budynek 7 stycznia tego roku, podczas którego aresztowano dwie inne osoby pod zarzutem kradzieży pojazdu, podobnie jak w przypadku rodziny Lozada.
„Tej nocy wkroczyli do dwóch mieszkań z Gwardią Narodową, Policją Śledczą, uzbrojonymi funkcjonariuszami i niezidentyfikowanymi osobami, przejmując cały budynek. Zabrali dwóch bardzo młodych chłopców, którzy wciąż pozostają w więzieniu, za fałszywe zarzuty. To był początek okresu terroru” – powiedział sąsiad.
Chociaż ich mieszkania zostały zajęte, „osoba podająca się za agenta budynku zdjęła plomby i zaczęła zajmować te przestrzenie. Stamtąd monitorowali i nękali nas, którzy tu mieszkaliśmy, robiąc nam zdjęcia i grożąc. Zgłosiłem te groźby i tak to trwa do dziś” – wspominał świadek w wywiadzie dla „Proceso” .
Wczesnym rankiem 26 sierpnia kobieta została zamknięta w swoim pokoju przez dwóch policjantów prowadzących dochodzenie, mężczyznę i kobietę, którzy zażądali od niej okazania dokumentu tożsamości i kluczy do pokoju.
„Poprosiłem o nakaz, ale powiedziano mi, że nie pokażą mi go, dopóki go nie dostanę. Inna osoba powiedziała sąsiadom podczas eksmisji, że otrzymają wsparcie mieszkaniowe, jeśli podpiszą czystą kartkę papieru, ale ja też tego nie zrobiłem”. Dano im mniej niż 20 minut na zabranie wszystkiego, co mogli, i opuszczenie miejsca, w którym mieszkali od pokoleń. Wszystkie ich rzeczy pozostały w budynku, który został zamknięty przez Biuro Prokuratora Generalnego Miasta Meksyk.
Sąsiedzi twierdzą, że wywłaszczenie budynku w 2005 r. dowodzi, że chociaż nie zostało ukończone — proces został przerwany przed trzecią publikacją w dzienniku urzędowym — istniała decyzja rządu uznająca, że wbrew temu, co wydarzyło się 26 sierpnia, rodziny, które tam mieszkały, miały prawo pozostać.
Dowodzi to również, że mieszkali w tym miejscu na długo zanim w kwietniu trafiło ono w ręce prokuratury, a przede wszystkim, że nie włamali się do budynku.
proceso